Wszystkie »

  • Wpisów:5
  • Średnio co: 1 rok
  • Ostatni wpis:9 lata temu, 12:36
  • Licznik odwiedzin:8 620 / 3594 dni
Jesteś niezalogowany. Niektóre wpisy dostępne są tylko dla znajomych.
 
Wywiad z Martą Fox. Autentyczny przeprowadzony przeze mnie. Przez emaila.

Marta Fox (ur. 1 stycznia 1952 w Siemianowicach Śląskich) – polska poetka, powieściopisarka i eseistka.

1. Czym kieruje się Pani pisząc książki?

Pisanie to moj zawód. To moja praca, ale taka, która jest pasją. Piszę, by realizować własne plany twórcze, by mieć czytelników i by za pisanie otrzymywać od wydawcy wynagrodzenie, czyli tantiemy, będące odpowiednim procentem od kazdej sprzedanej książki.

2. Czy pisząc Magda.doc i Paulina.doc kierowała się Pani jakimiś
doświadczeniami? Czy poprostu poruszyła problem dotykający wielu młodych dziewcząt.

Fabuła tej książki to nie są moje osobiste doświadczenia, ja nie byłam w takiej sytuacji, jak bohaterka. Wykorzystałam w powieści własne obserwacje, kreując taką właśnie bohaterkę. To przecież powieść, ktorej akcja wydarzyć się moze wszędzie.

3.Czy tytuły książek są zawsze jakimś odzwierciedleniem treści książki czy niekoniecznie?

Zazwyczaj nawiązują do treści ksiązki, choć czasem metaforycznie.

4.W Pani książkach najczęściej poruszane są problemy bliskie wielu ludziom. Jest to zamierzony cel?

Oczywiscie, bo piszę powieści realistyczne, psychologiczno-obyczajowe, czyli o życiu.

5.Czy przez treści zawarte w książkach chce Pani dotrzeć do młodego i dość zbuntowanego pokolenia? Uświadomić mu jak powinien postępować a jak nie?

Chciałabym być czytaną przez młodych i dorosłych ludzi, dotrzeć, jak mówisz, do kazdego. Pisarz bez czytelników nie istnieje. Młodym chciałabym pokazać, że jesli nie będą się zamykać w sobie, tylko rozmawiać i szukać pomocy w razie potrzeby, niekoniecznie u rodziców, to zawsze się znajdzie dobre wyjście z sytuacji.

6.Postaci w książkach są całkowicie fikcyjne? Czy może są pierwowzorem jakiś osób?

Są fikcyjne, ale bywa tez tak, że niektore mają swoje odzwierciedlenie w rzeczywistości.
W książce "Coraz mniej milczenia" postaci są autentyczne, bo to literatura faktu.

7.Jaka książka była Pani pierwszą? I czy spotkała się z tak dużym
entuzjazmem jak późniejsze.

Pierwsza to "Kapelusz zawsze zdejmuję ostatni". Miala dobre recenzje, ale była wydana w nakłądzie tylko 1000 egz., więc niewiele osob ją przeczytało. Teraz jednak i ta jest w ciągłej sprzedazy i ma dodruki.

8.Czy Pani książki jak np. Kaśka Podrywaczka czy inne tego typu są przeznaczone wyłącznie dla młodzieży?

Ależ skąd ! Nie stawiam takich granic. Czytać każdy moze i mam nadzieję, ze dorosli tez znajdują w moich młodziezowych powieściach duzo dla siebie.

9.Dlaczego zdecydowała się Pani pisać? Czydaje to Pani jakaś satysfakcję?

Uprawianie twórczego zawodu zawsze było moim marzeniem. Kiedy piszę, sama jestem sobie sterem, żeglrazem, okrętem. Wszystko zalęży tylko ode mnie. Nie mam szefów, którzy mi coś każą. To bardzo satysfakcjonujące.

Pozdrawiam, Marta Fox
 

 
Kasandra cz. 4
Mam nadzieje ze sie spodoba ;]


Mam tylko pół godziny, a muszę się doprowadzić do porządku. Dżinsy, czarny sweter. Jeszcze tylko lekki makijaż, rozczesać włosy i jestem gotowa.
-Mamo wychodzę.
-Dokąd?
-Z Gosią do lodziarni.
-Jest 19. Przyjadę po Ciebie o 20.10. I bez dyskusji.
-No dobrze.
Co za życie. Kiedy to się wreszcie skończy? Ale nie będę sobie psuć humoru.

10 minut później.

-No wkońcu jesteś.
-Gosiu, nie irytuj się tak. Mama mnie zatrzymała.
-No ok. ok. Co bierzemy ? To co zwykle?
-Jasne!
-Dzień dobry!
-Dzień dobry dziewczynki, to co zwykle? Dla Ciebie Kasandro lody pomarańczowe i truskawkowe a dla Gosi czekolada w połączeniu ze smakiem gumy do żucia.
-Tak, doskonale Pani pamięta.
-Jesteście moimi najlepszymi klientkami, smacznego dziewczynki.
-Dziękujemy, do widzenia.
Dziewczyny usiadły przed lodziarnią i zabrały się do zjadania lodów.
-Na śmierć zapomniałam! – powiedziała dość przejętym głosem Gosia. – Jutro o 10.30 jesteśmy umówione z Magdą na próbę jej zespołu. Pamiętaj, nie spóźnij się i nie zrób tego co dziś.
-Ok., ok. Będę napewno. Nie denerwuj się tak.
-Dobrze, dobrze. Ale opowiadaj jak to było u Alicji.
-Nie musisz wypowiadać jej imienia z taką przesadą. Normalnie, a jak mogło być. Co prawda jej dom mnie trochę onieśmiela. Jej pokój jest tak duży jak mój salon, poważnie. Wszędzie pełno różnych rzeźb i obrazów. Istne muzeum.
-No to nieźle. Osobiście nie chciałabym mieszkać w tak wielkim domu. Wole mój mały ale przytulny domek.
-Co prawda to prawda. Kurcze już ta godzina? Zaraz przyjedzie Moja mama. To jest koszmar, traktują mnie jak dziesięciolatkę.
-Po prostu martwią się o Ciebie. To normalne, moi mieli tak samo. Na szczęście im przeszło. No widzę Twoją mamę, to Ja lecę. Trzymaj się i pamiętaj o jutrze.
Kasandra wolnym krokiem ruszyła w kierunku samochodu mamy. Nie uśmiechało jej się wracanie do domu. Postanowiła że słowem nie odezwie się do matki.
-I jak było córeczko?
Kasandra tylko lekko chrząknęła.
-Widzę że nie masz ochoty na rozmowę. Powinnaś Nas kochanie zrozumieć, jesteśmy Twoimi rodzicami i martwimy się o Ciebie. Tyle się teraz słyszy o porwaniach, gwałtach i innych tego typu sprawach. To dotyczy wszystkich osób, bez względu na wiek. To tak samo może spotkać Ciebie. Kochanie od faktów nie uciekniesz.
Dojeżdżały już do domu, gdy tylko samochód stanął Kasandra wysiadła bez słowa i uciekła do swojego pokoju.
-Mam już dość tego całego gadania i co z tego że tyle się słyszy w telewizji. Nigdy nie mówili o naszym mieście, więc czemu tak nagle miałoby się coś stać. To kolejna wymówka, nie potrafią zaakceptować tego że dorastam i nie jestem już ich mała córeczką. Do tego ten nadęty chłopak z emaili. Ciekawe jak się nazywa, jak wygląda. Lepiej pójdę spać, rano będzie trzeba wcześnie wstać.
Kasandra miała bardzo niespokojną noc, śniło jej się że goni ją człowiek z masce clowna. Kiedy już prawie Ją dogonił, obudził Ją dźwięk budzika.
-Boże co za koszmar, bardzo mądry człowiek wymyślił budzik. No to jak się ubrać, wkońcu to próba zespołu rockowego. Nie chcę wyglądać przy nich jak idiotka, a nie mam żadnych rockowych ciuchów. Trudno czarne dżinsy i koszulka z czaszką musi mi wystarczyć.
Pełna nadziei na spokojny i udany dzień Kasandra zbiegła na dół na śniadanie.
-Dzień dobry mamo, tato. Szybko coś zjem i lecę. Umówiłam się z Gosią i Magdą, wrócę na obiad.
-Dobrze. Tylko pamiętaj obiad o 15.30.
-Ok.
15 minut później, Kasandra czekała już przed domem Magdy, gdy zobaczyła biegnącą w jej stronę Gosie uśmiechnęła się. Obie ruszyły w kierunku garażu Magdy. W środku znajdował się już cały zespół, składający się z Magdy głównej wokalistki i założycielki zespołu o dumnej nazwie „Anioły piekieł”. Ma Ona długie kasztanowe włosy, spięte w niedbałą kitkę. Czarną bluzkę z dekoltem w serek, doskonale uwydatniającym jej kształty, czarne rybaczki i długie czarne trampki. Mimo iż jest wokalistką gra również na gitarze elektrycznej. Basisty Marcina, który ma długie do ramion blond włosy. Z upodobaniem nosi koszule w kratę i modnie podarte spodnie. Jest bardzo przystojny, kocha bmx i deskorolki i jako jedyny potrafił zawładnąć sercem Magdy. Drugi gitarzysta Bartek, ma krótkie czarne włosy, nosi powycierane dżinsy i uwielbia komiksy. Perkusista Karol, jest dość spokojną osobą. Na perkusji gra od dziecka, jest mistrzem deskorolki i podko#$$!e się w Gosi.
-Cześć dziewczyny, jak wam się podoba mój zespół?
-Czadowy! – wykrzyknęły jednocześnie Kasandra i Gosia.
-To są Marcin, Bartek i Karol.
-Cześć dziewczyny.
-A to moje dwie najlepsze kumpele, Gosia i Kasandra. No a teraz posłuchajcie jak dajemy czadu. Raz.. dwa.. trzy…
  • awatar tysiaczka: Ogólnie to treść bez zastrzeżeń. Dobry pomysł. Ale...pracuj nad interpunkcją, oraz pilnuj, aby było jak najmniej powtórzeń :) Pamiętaj, że 'trening czyni mistrza'. :)
  • awatar Gość: 4 cz. tez jest swietna...podziwiam Cie xD i pozdrawiam ;p no i oczywiscie: CZEKAM NA NASTEPNA CZESC!!;)
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (2) ›
 

 
Sorry że długo nie pisalam.. ale już jest 3 część.

-No to popatrzcie. Delta = b kwadrat – 4ac. Kapujecie to?
-Mhm, powiedzmy że załapałam, a Ty Kaś?
-Ta, jasne. Może skończymy na dziś? Jestem już trochę znudzona tą matmą.
-Spoko. Może coś obejrzymy?
-Sorry dziewczyny, ale muszę się już zmywać. Obiecałam wrócić przed 20.
-No dobra, odprowadzę Cię do drzwi.
Alicja na pewno uważa mnie za dziecko, bo musze wracać tak wcześnie. Wyraźnie słyszałam kpinę w jej głosie. Dlaczego moi rodzice nie rozumieją że nie jestem już maleńkim dzieckiem.

20 minut później.

-Mamo, tato już jestem!
-Oh witaj córeczko. Chcesz może herbaty?
-Tak, chętnie mamo. Chciałabym z Tobą porozmawiać.
-O czym? Czy coś się stało?
-No jakby to powiedzieć, nie jestem już dzieckiem. I uważam że wracanie do domu o dwudziestej to duża przesada. Mam prawie szesnaście lat!
-Tak , ale wiesz jak jest teraz niebezpiecznie. To tylko dla Twojego dobra.
-Dla mojego dobra? Wszyscy śmieją się za moimi plecami. To nazywasz dobrem?
-Nie tym tonem moja panno.
-Jesteś okropna. – Zamknę się w pokoju i nie wyjdę do jutra. A może nawet dłużej.
Jak Oni mogą mi to robić? Czemu nie rozumieją? To jest takie okropne, jestem jedyną dziewczyną która musi wracać tak wcześnie. Chce mi się ryczeć. Najpopularniejsze dziewczyny w szkole mają mnie za idiotkę. Najlepsza przyjaciółka jest na mnie okropnie zła. Jakie to życie jest pogmatwane. Może sprawdzę emaila. Ooo, mam nową wiadomość od nieznanego nadawcy.

Do: Kass@interia.pl
Od: Pj@wp.pl
Temat: Witaj.

Droga Kas (jeśli tak się nazywasz), znalazłem Twój list. Z początku miałem ochotę wyrzucić go do najbliższego śmietnika, ale w końcu zdecydowałem Ci się odpisać. Nie rozumiem Twojego problemu, po co chcesz się zadawać z tymi dziewczynami? Skoro są takie okropne to kij im w oko. Nie wiem czym Ty się przejmujesz. Głupota, masz strasznie dziecinne problemy naprawdę. Według mnie jesteś okropną hipokrytką. Nie wiem na co liczyłaś. Że napiszę Ci długą odpowiedz i umieszczę tam instrukcje postępowania z takimi osobami? To się pomyliłaś. Nie mam czasu na takie bzdety…

Pj.

Co za okropny typek! Co On sobie myśli, że jest nie wiadomo kim i może mi tak wyrzucać? Jestem prawie pewna że to jakiś totalnie zakompleksiony typek. Już Ja mu pokaże.

Do: Pj@wp.pl
Od: Kass@interia.pl
Temat: Jak śmiesz?

Jak śmiesz mnie oceniać? Przecież w ogóle mnie nie znasz! To że znalazłeś ten list nie upoważnia Cię do takiego traktowania. Może i Moje problemy są głupie, dziecinne i pozbawione większego sensu ale to już wyłącznie Mój problem. A Ty masz jakie niby problemy? Jak zaliczyć kolejną dziewczynę? Nie, nie liczyłam na instrukcje postępowania z Nimi, poradzę sobie bez Twoich „cennych” rad.
Kas to skrót od Mojego imienia. A jak brzmi Twoje?

Kass.

No to powinno go oduczyć takiego traktowania dziewczyny. Nadęty bałwan. O esemes, od Gosi. Mam nadzieję że już nie jest zła.

`Cześć, Kas. Sorry że dziś tak na Ciebie naskoczyłam. Byłam okropnie zła, mam nadzieję że się nie gniewasz. Masz może ochotę wyskoczyć na lody? Odp.`

Cała Ona, nie potrafi się długo gniewać.

`Nie gniewam się no co Ty. Myślałam że Ty jesteś zła. Pewnie że mam ochotę. Za pół godziny w naszej lodziarni. Pa.`
  • awatar madzia :*: Hej gdzie kolejne części ?
  • awatar Gość: swietne opowiadania...:) Extra pomysl ;P cool xD
  • awatar Gość: Wciągające ;) Z życia wzięte ;) Nawet niezłe ;P Pozdrawiam ;D
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (5) ›
 

 
Kasandra część 2.

-Ej Ty!
Ten głos. Brzmi bardzo znajomo.
-Kujonico. Nie słyszysz?
Tak nie mylę się to Alicja. Ale czego Ona może chcieć? Czyżby jakimś dziwnym trafem dotarło do Niej że pragnę należeć do jej paczki? O Boże tylko nie to.
-Tak? – Boże czemu akurat teraz, musiała opuścić mnie pewność siebie?
-Jesteś dobra z matmy prawda? Mamy drobny problem. Kaśka i Ja mamy do zaliczenia sprawdzian. A kompletnie nie kumamy tego. Więc pomożesz Nam?
O jejciu!
-Jasne, nie ma sprawy. Gdzie i kiedy?
-Dziś u mnie o 17. Wiesz gdzie mieszkam?
-Jasne. Będę na pewno.
Tak, to moja szansa na wejście do elity. No dobrze wcale nie zapraszają mnie do niej. Ale sama obecność domu Alicji to już coś.
-To narka.
-Cześć.
*****
Gorzów Wlkp. 22.10.08


„Drogi/a nieznajoma/y
piszę ten list nie znając Twego imienia, nazwiska, wieku ani nawet płci. Ja nie znam ciebie, Ty nie znasz mnie. Zapewne zadasz sobie pytanie po co ten list. Dlaczego właśnie w butelce. Szczerze? Sama nie wiem. Odczułam potrzebę wygadania się komuś obcemu. Kto nie zna mnie i nie zacznie oceniać. Moje całe życie jest okropnie pogmatwane. Z jednej strony pragnę być częścią najfajniejszej paczki w szkole, z drugiej wiem że te dziewczyny są podłe. Tyle trudnych wyborów. Jak sobie z tym radzić? Jaką decyzje podjąć by nie stracić przyjaciółki?

Nagle rozdzwoniła się moja komórka. Oh nie. Zapomniałam.
-Cześć Kas. Gdzie się podziewasz? Byłyśmy umówione. – pretensja w jej głosie była aż za bardzo wyczuwalna.
-Mhm hej Goś. Wybacz, kompletnie zapomniałam i umówiłam się z Alicją.
-Że co??
Musiałam odsunąć telefon żeby nie ogłuchnąć.
-No tak. Będę tłumaczyć jej i Kaśce matmę. Rozumiesz prawda?
-Jak chcesz. Tylko kiedy już wejdziesz do elity, nie zapomnij o Nas. O swoich prawdziwych przyjaciołach.
-Ale..
Świetnie, jest wściekła. I co Ja mogę zrobić? Chyba jedynie wrócić do pisania listu. Z Gosią pogadam jutro.

Po prostu super. Właśnie moja najlepsza przyjaciółka się na mnie obraziła. Jestem totalnie do kitu. W domu też nie lepiej, mama ciągle narzeka że za mało jej pomagam. A to nie prawda. Ale może lepiej nie będę Cię już zanudzać. Jeśli będziesz mieć ochotę odpisać na ten list to pisz śmiało na Mój email. Kass@interia.pl

Pozdrawiam. „

No to miejmy nadzieję, że znalazca nie weźmie mnie za idiotkę. Jeju już wpółdo piątej, musze lecieć do Alicji. Po drodze wrzucę list do rzeki.
****
Ding dong.

Alicja ma naprawdę piękny dom.
-Cześć Kasandro.
-Oh, witaj.
-Chodźmy na górę.
-Ok., masz piękny dom. A te rzeźby..
-Wiem.
Wydaje się znudzona moimi zachwytami. Czemu Ja zawsze paplam tak bez sensu? Hej Boże, jeśli tam jesteś pomóż mi nie zrobić z siebie kompletnej kretynki.
Zbliżamy się do pokoju Alicji. O jej jaki on piękny! Ile Ja bym oddała za takie wielkie łóżko. Musi być niesamowicie wygodne. Ile tu nagród, zapewne wszystkie za pierwsze miejsce. Alicja to niesamowita szczęściara.
-Widzę że podziwiasz Mój pokój.
Tak mnie to zaskoczyło, że aż nie wiedziałam co odpowiedzieć.
-Tttak. – Boże ale to zabrzmiało.
- No to może skończymy podziwianie Twojego pokoju Aluś i zaczniemy naukę? – Kaśka jak zwykle sarkastyczna.
 

 
Będą tu moje opowiadania.. oto jedno z nich które będzie pojawiać się w częściach.

Kasandra- część 1.

„Wielkieś mi uczyniła pustki w domu moim,
Moja droga Orszulo, tym zniknieniem swoim!
Pełno nas, a jakoby nikogo nie było:
Jedną maluczką duszą tak wiele ubyło.
Tyś za wszytki mówiła, za wszytki spiewała,
Wszytkiś w domu kąciki zawżdy pobiegała.
Nie dopuściłaś nigdy matce się frasować
Ani ojcu myśleniem zbytnim głowy psować,
To tego, to owego wdzięcznie obłapiając
I onym swym uciesznym śmiechem zabawiając.
Teraz wszytko umilkło, szczere pustki w domu,
Nie masz zabawki, nie masz rozśmiać się nikomu.
Z każdego kąta żałość człowieka ujmuje,
A serce swej pociechy darmo upatruje.”
Jan Kochanowski. Tren VIII.

-Bardzo dobrze Kasandro, a teraz powiedz Nam dlaczego wybrałaś ten utwór?
-Na pełną odpowiedź nie starczyłoby lekcji, więc odpowiem w skrócie. Wybrałam ten utwór ponieważ ma w sobie pewną głębię. Pokazuje jak silna może być więź między dzieckiem a rodzicem. Jan Kochanowski opłakuje tu swoją ukochaną córkę, małą Urszule. Z tego trenu bije ogrom jego uczuć. Ale nie tylko dlatego go wybrałam, podoba mi się w nim układ rymów. I sposób w jaki ten utwór oddziałowuje na czytelnika. Jest po prostu idealny.
-Dziękuje bardzo, piątka. Możesz usiąść. Wszyscy powinniście brać przykład z Kasandry.
-Lizuska.
-Kujon.
Te złośliwe szepty, kierowała jak zwykle Alicja i jej banda. Mimo że są podłe bardzo chciałabym należeć do ich paczki. To najpopularniejsze dziewczyny w szkole. Ale prędzej poszłyby do podrzędnego sklepu niż pogadały ze mną.
-Ej Kas? Słyszysz mnie? – to Gosia moja najlepsza i zarazem jedna z niewielu kumpelek w tej szkole. – po szkole spotykamy się z Magdą. Pamiętasz? –Magda, moja druga kumpela. Jest trochę dziwna. Słucha głośnego rocka, zna zespoły o których istnieniu Ja nie mam pojęcia. Poza tym jest wokalistką i gitarzystką swojego zespołu.
-Tak, tak jasne że pamiętam.
-Byłaś świetna wiesz? Naprawdę. Słyszałam co mówiły te barbie.
-Och Goś, daj spokój. Nie są aż takie złe.
-Ty chyba oszalałaś? Nadal chcesz być w ich paczce? Nie rozumiem Cię.
-Tak! Będąc w ich paczce, masz dostęp do wszystkiego. Wstęp na odjazdowe imprezy. Tłum znajomych. Jesteś rozpoznawana w całej szkole. Nie chciałabyś?- zapytałam z lekkim niedowierzaniem.
-Raczej nie. Takie coś to nie dla mnie. Ale Ty widać bardzo chcesz.
-Tak, może wtedy ludzie traktowaliby mnie inaczej. Zaczęli zauważać.
-Ja Ci już nie wystarczę?
Na szczęście w tym momencie zadzwonił dzwonek i uratował mnie od odpowiedzi. Wiem że nie byłaby zadowolona z mojej odpowiedzi.
Siedząc na historii, która była jak zawsze mega nudna, myślałam o tym co powiedziała Gosia. Tak, bardzo zależy mi na tym żeby dostać się do paczki Alicji. Nie chce być postrzegana jako kujonka. Chce być jedną z popularnych dziewczyn, a nie cichą szarą myszką. Czemu to takie skomplikowane. Chce przyjaźnić się z Alicją i jej paczką ale jednocześnie nie chce stracić przyjaźni Gosi. Znamy się już tyle lat, tyle chwil spędzonych razem. Miałabym to wszystko stracić?
- Ej Ty …